Eurotrip - jak się do tego przygotować?


Taka naszła mnie ostatnio myśl...W dzisiejszych czasach podróżowanie wcale nie musi być opcją
dla bogaczy. Czasami wystarczy spakować plecak, wybrać kierunek i ruszyć w nieznane. Uwielbiam podróże. Od zawsze i na zawsze. Lubię wybyć z domu do pobliskiego miasteczka  tak samo, jak udać się na zagraniczną wycieczkę. Wszystko zależy od podejścia. Mój pierwszy Eurotrip był zaplanowany od a do z, i prawie wszystko poszło nie tak. Nie jestem pewna czy to źle. Po prostu było inaczej niż zakładałam. Dużo łatwiej byłoby mi otworzyć stronę na losowej wycieczce w świetnym biurze podróży i lecieć w nieznane. Co więcej, w tym roku właśnie tak będzie. Jeszcze nie wiemy gdzie, ale z niemowlakiem samochodowy Eurotrip nie wchodzi jesienią w grę. Myślimy albo o  podróży do Portugalii albo o o wyjeździe na Sycylię. Zresztą jest tyle kierunków do wybrania, że mamy w czym wybierać. Oczywiście nie mówię, że się nie da wyjechać z tak małym dzieckiem, bo wszystko się da! Ale wolę tym razem odpocząć nie tylko psychicznie. Bo wiecie, Eurotrip odpręża ale zawsze wracam  zmęczona fizycznie. Cóż, spanie w aucie nie pomaga...


Gdy nic nie stoi na przeszkodzie...

Na moją pierwszą samodzielną podróż z obecnym już mężem pojechaliśmy do wschodnich Niemiec. Nie muszę wspominać, że była to moja podróż życia, prawda? Od tego czasu, co roku staramy się podnosić poprzeczkę coraz wyżej. W podróż poślubną wyruszyliśmy na Trip po Teneryfie (choć w końcu z wygodnym noclegiem. W zeszłym roku zaś ruszyliśmy na podbój  południowo-wschodniej
części Europy. Do każdej drogi przygotowywaliśmy się inaczej. Dlatego trzeba wszystko przemyśleć, aby potem nie żałować, że coś jest nie tak..


"Lubię jeździć do miejsc, gdzie nie potrafię
się dogadać, nikogo nie znam, nie wiem jak
się poruszać i nie mam żadnych złudzeń, że
panuję nad sytuacją. Zdezorientowany,
a nawet przerażony, czuję, że żyję,
świadomy jak nigdy w domu." 
M I C H A E L  MEWSHAW



Podstawową sprawą w planowaniu Eurotripu jest odpowiednio dobrany ekwipunek. Kurcze, jak to poważnie brzmi! Oczywiście co innego zabiera się w podróż samolotem, a co innego w podróż samochodem, szczególnie gdy planujemy biwakowanie. W tym drugim wypadku zdecydowanie warto zaplanować co może się nam przydać.



Jeżeli planujemy biwakowanie lub spanie w aucie, należy koniecznie przygotować śpiwory, karimaty i namiot – gdyż trzeba pamiętać, że nie w każdym Państwie można pełno prawnie spać w samochodzie.
W niektórych krajach – jak nasza wspaniała Ojczyzna, nie ma zakazu odpoczynku/noclegu w aucie, jeżeli nie robimy tego w sposób ciągły, tzn. jeżeli jesteście w trasie i na Autostradzie postanowicie,
że nie macie już sił na dalszą jazdę, zjeżdżacie na parking MOP i odpoczywacie, t.j. w
naszym wypadku – śpicie, a rano ruszacie dalej. W zeszłym roku dowiedzieliśmy się, że taki zakaz
obowiązuje np. w Chorwacji, dlatego zawsze przed wyjazdem należy sprawdzić przepisy panujące w kraju do którego się wybieramy i poszukać wcześniej miejsc odpowiednich na nocleg,
czy to pole Campingowe czy motel.

Jako freaky elektroniki, zawsze zabieramy ze sobą wszystko co MOŻE się nam przydać –
do takich rzeczy należą np. oczywiście smartfony z GPSem (Mapy Google to podstawa),
jako fotograf zabieram ze sobą zawsze aparat, z co najmniej dwoma obiektywami i
dodatkowymi kartami SD, laptopem, choć zdecydowanie polecam mniejsze notebooki, które nie rzucają się tak w oczy (kiedyś złodzieje olali naszego notebooka i tym samym nie pozbawili nas fotograficznych wspomnień), zapasowe baterie, powerbanki, transmiter, przetwornice czy ładowarki USB i latarki. Przed każdym wyjazdem, warto zastanowić się, co może nam się przydać – brak prądu przez kilka dni może być dla wielu nie lada wyzwaniem, dla innych brak ulubionej muzyki może być tragedią (całkowicie rozumiem).
Elektronika, ważna sprawa, jednak pamiętajcie aby nie obciążać zbytnio akumulatora, zawsze proponujemy aby odłączać z gniazd wszystkie urządzenia na noc.
Nie muszę chyba wspominać, jak ważne jest dobranie odpowiedniej garderoby oraz wzięcie wygodnego obuwia, prawda? Z własnego doświadczenia wiem, że im mniej tym lepiej. Szczególnie, jeżeli śpimy w aucie.





W trakcie Eurotripu zawsze staramy się poznać kuchnię danego Państwa, jednak czasem zdarza się, że jesteśmy w trasie, kilkadziesiąt kilometrów od jakiejś fajnej knajpki i nie mamy już siły na dalszą drogę, wtedy przychodzi nam z ratunkiem nasz ukochany Camping gaz, który zabieramy zawsze w dłuższe trasy czy to samochodowe czy kajakowe, oraz jedzenie instant, na te kryzysowe sytuacje, choć muszę, przyznać, że zazwyczaj wraca to z nami wszystko do domu. Do tego metalowy  kubeczek oraz zgrzewka wody. To jest totalny must have.

Musimy pamiętać również o tych mniej przyjemnych sytuacjach i nie zapomnieć o zabraniu ze sobą wypełnionej apteczki – węgiel drzewny, coś na gorączkę, plastry i coś na ból gardła to podstawa, warto jednak
zabezpieczyć się również preparaty do odpędzania komarów, a także pamiętać, że nie zawsze mamy dostęp do bieżącej czystej wody, dlatego spreje i żele do odkażania rąk również mogą się przydać.
Pamiętajcie, że nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania, dlatego nie zapominajcie o wymaganych winietach na autostradach, zapasowych żarówkach, kamizelkach odblaskowych, apteczce, gaśnice itd. Warto wziąć ze sobą matę przeciwsłoneczną na szybę, zapasowy klucz do samochodu, dokumenty razem z ubezpieczeniem turystycznym, pieniądze, klemy, narzędzia, scyzoryk, olej i płyn do chłodnicy. Niby oczywiste a można zapomnieć.

Każdy Eurotrip jest inny, zawsze jednak jest wyjątkowy. Nigdy nie planuje gdzie będę jeść, co będę robić, nie zapominam, ze to są wakacje i trochę luzu przyda się każdemu. Warto mieć kilka wariantów trasy, bo pogoda nie ta, pole namiotowe kiepskie, lub po prostu, w trakcie podroży zmieniły nam się plany. Wiem, ze nie każdy odnajdzie się w takiej podroży. Jeżeli jednak znudziły Wam się 'wygodne' wakacje i chcecie spróbować czegoś innego, zachęcam, aby chociaż raz wyjść ze strefy swojego komfortu i wyruszyć w nieznane. A nóż, to będzie najwspanialsza przygoda Waszego życia?

My w tym roku dla odmiany odpoczniemy jeden dzień nad basenem... a resztę wyjazdu spędzimy zwiedzając pobliskie zabytki z Teo w chuscie, a wieczorem w wygodnym łóżku w wynajętym hotelu. Kurcze, to dopiero będzie przygoda! Swoją drogą, kiedy Wy wyjechaliście że swoimi maluchami w pierwszą, dalszą podróż? Planowaliście wszystko na tip top? Oj, będzie się działo ;)



Komentarze